niedziela, 15 maja 2011
jak dobrze... jakie nic... zadziwienie.
piątek, 03 września 2010
ostatni text na wiele lat do przodu: Otrzymane zadanie jest świętym, wykonujesz je do końca za wszelką cenę.
czwartek, 26 sierpnia 2010
to było wiadome dużo wcześniej - lato się kiedyś skończy. tak tak - jeszcze trwa. jeszcze trwa. i o to chodzi i o to chodzi, że piszę, że trwa. polski sierpień, sezon na wylocie, światło w normie. mało mało. nie boli, bo jakże może boleć cokolwiek w sierpniu? pszczółki kumulują wygraną. tłuszcz zasadza się na misiach. parapety w oknach zmieniają kolory. i framugi też. siedząc we framudze okna w sierpniu. synestezja obrasta amnezją. amnezja grzecznie panoszy się nad jeszcze jeszcze odległym horyzontem. koty, bukoliczne koty coraz krócej wylegują się na maskach. a dziewczęta, cóż, pozostają sobą. melancholija wzrośnie podług braku długości luxów. przyjdzie deszcz, zmyje co było wczoraj nie do zmycia. polski sierpień, sezon na wylocie, światło w normie. podobają mi się te dźwięki.
piątek, 06 sierpnia 2010
a nasza stolica wczoraj taka piękna w słońcu. młoda panna siedząc we framudze okna gdzieś spogląda; zamarzona. i gdzieś, i jakoś, i swobodnie takie rejestry szemrały strumykiem w wyobraźni. a przede mną dzika ukraina ;)
piątek, 30 lipca 2010
stalowe niebo. żelazne dni.
środa, 28 lipca 2010
niedziela, 25 lipca 2010
sobota, 24 lipca 2010
i tak jest dokładnie co rok. sprawdziłem na datach zdjęć. niesamowite. gdybym nie wierzył w przypadki powiedziałbym, że to przypadek. dokładnie tego dnia - dziś i rok temu i wcześniej - zjawia się w łóżku obok mnie zielony, skaczący pasikonik. piękny. i co z tym począć?
piątek, 23 lipca 2010
gdzieś mi się dziś zatęskniło do tych łąk zielonych... i znowu kochana Havana...
sobota, 17 lipca 2010